czwartek, 16 października 2014

Ambasador

Cześć kochani,
Piszę z powrotem z tą co zwykle promieniejącą radością nutą. Ostatni post był małym przerywnikiem, ale tak czasami niestety bywa. Muszę Wam przede wszystkim podziękować za tak fantastyczne komentarze, które są dla mnie ogromnie motywujące i powodują szeroki uśmiech na buzi. Jestem niezmiernie wdzięczna za to, że mam takie wsparcie nawet, jeśli coś nie jest wporządku.
Teraz mam natomiast tyle zaległości, że chociaż diabelnie mam ochotę rozgadać się o Indiach, wracam myślami do zeszłego tygodnia, bo jest on według mnie warty uwagi. Bowiem ten ostatni tydzień obfitował w kilka wyjątkowych wydarzeń akademickich, które miały dla mnie osobiście szczególne znaczenie.
Zacznę od pierwszego z nich, a mianowicie wizyty Ambasadora USA do Chin. Max Baucus został nominowany na to stanowisko przez Prezydenta Obamę w styczniu obecnego roku. Szczerze mówiąc byłam maksymalnie podekscytowana na jego wystąpienie dla NYU Shanghai, bo właśnie taką przyszłość sobie wymarzyłam. Chociaż w żadnym wypadku nie będę zamykać sobie drzwi do całego spektrum innych możliwości, ale z pewnością widzę się w dyplomacji. Zostanie samym ambasadorem jest rzecz jasna snem ponad snem, ale ja byłabym niebiańsko szczęśliwa, gdybym mogła dostać stanowisko po prostu pracownika placówki dyplomatycznej gdzieś na świecie. Ach, teraz to się rozmarzyłam.
Wracając do Baucusa, było to spore wydarzenie, bo bilety na wystąpienie były limitowane. Mnie udało się być jednym z tych wylosowanych szczęśliwców. Mimo, że nie byłam pod zbytnim wrażeniem jego przemowy, a już w ogóle odpowiedzi tylko na najoczywistsze pytania z możliwych, im dłużej go słuchałam, tym bardziej byłam urzeczona.




Widzę siebie na pierwszym planie :) Obok mnie siedzi Kevin, świetny facet Brooklinu w NYC

Jakby mało mi było wrażeń, w kilka dni później wysłuchałam przemowy federalnego prokuratora dla Departamentu Sprawiedliwości w rządzie Stanów Zjednoczonych. Steve Kwok zrobił na mnie wrażenie swoją pasją do tego co robi jak i szeroką wiedzą i pozytywnym usposobieniem, ale przekonałam się tylko, że podjęłam dobrą decyzję stwierdziwszy, że prawo jednak nie jest dla mnie (o czym byłam przekonana jeszcze parę lat temu).
Dodam jeszcze, że takich wykładów i wystąpień jest u nas całe mnóstwo. Co tydzień dostaję emaile z planem, kto nas odwiedza. W przeróżnych dziedzinach.
Muszę lecieć na spotkanie DSS, programu wolontariatu! Do napisania wkrótce, mam nadzieję :)

wtorek, 14 października 2014

Krótka notatka do życzliwej

Przede wszystkim nie życzę sobie, żeby ktokolwiek opowiadał wyssane z palca informacje - rzekomo z bloga - mojej mamie. Nie życzę sobie, żeby musiała się o mnie bezpodstawnie martwić, bo ktoś wyjątkowo miły postanowił żyć cudzym życiem i dopowiadać sobie do niego historie niczym w szkole podstawowej. Rozumiem, że tak się dzieje kiedy nie ma się własnego, ale następnym razem proszę pomyśleć, że może to zranić drugą osobę. Tak cieszyłam się Indiami, bo spełnia mi się wielkie marzenie, ale dostawszy z samego rana od mojej najukochańszej mamy tak zmartwioną wiadomość, że serce boli, o niczym innym nie mogę myśleć przez cały dzień. Włącznie z trudnym egzaminem z  pisma chińskiego.
Jeśli choć jeszcze raz coś takiego się przytrafi, będę zmuszona zamknąć bloga.
Pozdrawiam.

poniedziałek, 13 października 2014

Congratulations on your acceptance to DSS!

Zgadnijcie kto przeszedł przez morze kandydatów do programu Deans' Service Scholars i... jedzie w styczniu na wolontariat do Indii?..

tadadadadadadadmmm

TAAAAAAAAAAK

(Zdjęcie bez związku z tematem, przypadkowe z metra, ale dodaję bo jest cudne xD)